Wywiad z chorymi na astmę którzy śpiewają

JUSTYNA JĘDRUSIK  

Ma 18 lat i przygotowuje się właśnie do matury. Od małego dziecka choruje na astmę, a mimo to śpiewa od lat. W swoim rodzinnym Nowym Sączu uczy się  w szkole muzycznej w klasie śpiewu, prowadzi także diakonię  muzyczną w duszpasterstwie młodzieżowym oraz występuje i nagrywa z zespołem „Korzeń z kraju Melhizedeka”.

Justyna, skąd Twoje zamiłowanie do śpiewu? Dlaczego konkurs CO TCHU?

Od zawsze ciągnęło mnie do śpiewu. Zaczęłam, jako mała dziewczynka od sporadycznego śpiewania w kościele, wraz z moimi rodzicami  w Odnowie w Duchu Świętym. Kiedy zaczęła się szkoła śpiewałam psalmy w mojej parafii, później w 3 klasie podstawówki zapisałam się z przyjaciółką do dziecięcego chóru „Sokoliki”. Potem…dużo by opowiadać :-) A natrafiłam na konkurs CO TCHU, bo czegoś takiego właśnie szukałam. To był taki moment, pomyślałam, że chcę, więc wpisałam w internecie hasło ‘konkurs wokalistów’ i tak znalazłam Waszą stronę. Miałam nagrane już wcześniej piosenki, więc było mi łatwiej. Telefon z informacją o wygranej był ogromnym zaskoczeniem.

Twoja astma…

Moja astma ma podłoże alergiczne. W wieku 5 lat chodziłam już regularnie do alergologa. Oprócz śpiewania, które moim zdaniem także było pomocne w radzeniu sobie z tą chorobą, zawsze, już jako mała dziewczynka, prowadziłam bardzo aktywny tryb życia. Nawet z „moją astmą trenowałam” piłkę ręczną. Zawsze musiałam mieć przy sobie inhalator, bo treningi były bardzo męczące. W piłce ręcznej przez cały mecz, trwający u dzieci 30 minut, stale się biega. Najgorsze sytuacje miały miejsce na treningach, czasem zdarzały się ataki – brak możliwości nabrania powietrza. Kiedy biegniesz za piłką musisz umieć to przezwyciężyć, choć czasem trzeba zejść z boiska. Mimo astmy, mam kilka osiągnięć sportowych w skoku w dal, a także w biegu na 600m, co pozornie, przy astmie, jest nie do pomyślenia. To ciągłe bieganie wykształciło moje płuca i myślę, że dzięki temu zmniejszały się objawy choroby. Poza tym codziennie biorę ‘wziewki’.

Jak postrzegasz astmę  i śpiew?

Śpiew opiera się na wydobywaniu z siebie powietrza pod ciśnieniem. Pozornie wydaje się, zatem, że ktoś kto ma astmę charakteryzującą się płytkim oddechem, nie nadaje się do śpiewania. Na szczęście jest to jedynie stereotyp. Kiedy zaczynałam śpiewać mój głosik był jak chuchanie, bardzo krótki i cichy Jednak z czasem dzięki aktywności fizycznej oraz bardzo częstemu śpiewaniu i regularnemu, dobremu leczeniu astmy, głos powoli się wykształcił. Dziś mogę się pochwalić bardzo mocnym, głośnym wokalem. Uważam, że „śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej” – nawet astmatycy. Jestem i zawsze byłam przekonana, że jeśli się czegoś bardzo chce, to się to osiągnie. Ważne są jednak ćwiczenia i motywacja oraz postawienie sobie jasnego celu.

Co myślisz o inicjatywie CO TCHU?

Jest to świetna akcja, ponieważ promuje śpiew wśród ludzi chorych na astmę, czyli pomimo przeszkód oddechowych. Ja uważam śpiew oraz aktywność fizyczną za najlepsze lekarstwa na astmę. Śpiewanie pomaga w nauce prawidłowego oddychania, bo uruchamia przeponę, która jest do tego niezbędna i uczy regulowania poziomu wydychanego powietrza.  Po prostu śpiew potrafi także leczyć.
RYSZARD STOPA
Jest 39 letnim mężczyzną, który choruje na astmę oskrzelową od zawsze                  i tyleż samo czasu śpiewa. Pracuje w Choinicach, jako dyspozytor w Pogotowiu Ratunkowym, ale ma własny zespół i nie wyobraża sobie życia bez muzyki.

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.
„Przypadkiem wystąpiłem w konkursie piosenki poetyckiej i zostałem jego laureatem. Szybko po tym dostałem propozycję nagrania płyty i tak reszta potoczyła się sama. Choroba nigdy nie przeszkadzała mi śpiewać. Decyzja wzięcia udziału w konkursie „CO TCHU” była szybka, dlatego że niewielu ludzi chce się przyznać do swoich chorób. W przypadku tego projektu można otwarcie pokazać, że przy odpowiednim prowadzeniu leczenia nie ma przeszkód w realizacji swoich marzeń.15 lat temu nie wierzyłem, że uda mi się śpiewać. Leki sterydowe, inhalacje podrażniały krtań, wieczna chrypa, nietrzymanie dźwięku, pobyty w szpitalu, depresje, brak wiary w wyleczenie. Mijały lata, raz było lepiej raz gorzej. Nie poddawałem się, miłość do śpiewu była większa. Śpiewałem i leczyłem się. Nie ukrywam, że moja żona jest lekarzem i to ona zajęła się dobrymi wyborami w kwestii mojego zdrowia. Od dłuższego czasu używam Alvesco, dojrzałość samoświadomość i sukcesy muzyczne wzrosły. Natura obdarza mocnym głosem i talentem, a nasze wybory pozwalają szlifować pragnienia zamieniając je w dary, które nie wiadomo dlaczego, wciąż zmieniają ludzkie źrenice.”

DANIEL NORTHEAST

Daniel dzieciństwo spędził w Anglii, dziś mieszka we Wrocławiu. Prawdziwe pasje tego stale uśmiechniętego 25-latka to piłka nożna, tworzenie tekstów piosenek, muzyka oraz aktorstwo. Bardzo lubi podróże, ale twierdzi, że „w domu jest najlepiej, czyli z rodziną i przyjaciółmi”.
Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

Danielu, co sądzisz o akcji CO TCHU?

Moim zdaniem to strzał  w dziesiątkę. Ten konkurs daje możliwości spełnienia marzeń  tym, którzy w snach widzą się na scenie. Wierzę w to, że każdy lubi śpiewać, ale otaczający świat nie zawsze daje taką szansę. Jak tylko dowiedziałem się o akcji, pomyślałem, że to szansa sprawdzenia swoich umiejętności wokalnych. Decyzja była łatwa i szybka. Nie żałuję.

Twoje nagranie konkursowe dowodzi, że lubisz śpiewać, wzbudzasz duże emocje u słuchaczy?

Po prostu to lubię  i cieszę się, kiedy potrafię wykonać piosenkę. Mieszkając w Londynie uczęszczałem do domu kultury, grałem tam główną  rolę w pewnym spektaklu – to był musical. Właśnie wtedy bardziej polubiłem śpiew. Poza tym, tworzę własne, angielskie teksty piosenek i również, dlatego tak ciągnie mnie do śpiewania. Pisząc, próbuję wymyślać wstępne melodie, żeby wiedzieć, czy utwór zmierza we właściwym kierunku. Podczas występu można twórczo przekazać informacje zamieszczane w tekstach. Bardzo bym się cieszył z możliwości nagrywania płyty. Moją wielką pasją jest też piłka nożna.

Danielu, krotka historia Twojej astmy.

Choruję na astmę  od ponad 20 lat, zatem, leki wziewne nie są mi obce. Od dziecka stosuję steroidy wziewne – leki przeciwzapalne, oraz leki rozszerzające oskrzela. Czasem zdarzały się ataki duszności, wtedy często musiałem wyciągać inhalatory z kieszeni. Jako dziecko byłem hospitalizowany kilka razy. Nie cierpię dymu, szczególnie tytoniowego, jest wtedy bardzo ciężko, muszę natychmiast szukać czystego powietrza. Obecnie rozglądam się za dobrym alergologiem, który by mi ustawił leki, tak, aby nie doświadczać działań niepożądanych z powodu długoletniego leczenia astmy. Co pomagało trwać dalej? Myślę, że na pewno rodzina i przyjaciele, którzy stanowią niezbędną platformę dla mojej przyszłości. Również marzenia. Z natury jestem marzycielem, więc gnam za pewnymi, własnymi wizjami. W dzieciństwie była to piłka nożna, a dzisiaj rola w sitcomie. A śpiew? Może wynik tego konkursu to początek niesamowitej przygody przez nuty i dźwięki radości.  

Mocny głos i astma – skąd stereotyp, że się wykluczają?

Myślę, że jest to błąd myślowy powstały jeszcze za naszych przodków. Szkoda tylko, że nadal tkwimy w podobnym miejscu. W dzisiejszym świecie astmatycy wciąż walczą z pewną niesprawiedliwością – otoczenie nie do końca rozumie, że nasza choroba nie musi stanowić przeszkody nie do przejścia. Kiedy byłem dzieckiem marzyłem o tym, by zostać piłkarzem. Pamiętam, że lekarze mówili, że skoro mam astmę, to wyczynowo nie będę mógł tego robić. Nie mieli racji. Są sportowcy, którzy chorują na astmę i zdobywają największe nagrody. Moim zdaniem, astma nie musi wykluczać ani sportu, ani śpiewu – wszystko zależy od prawidłowego leczenia i podejścia samego chorego.

 

Polecamy:

Podobne newsy:

  1. Co tchu
  2. Śpiewać każdy może
  3. Jak poskromić astmę?
  4. Drimon-nowy lek na astmę
  5. Ja chory na astmę
Tags:  

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.