| Wirusowe Zapalenie Wątroby Typu C |
| Zdrowie - Choroby |
|
Choroba definiowana jako wirusowe zapalenie wątroby typu C spowodowana jest przez wirus zapalenia wątroby typu C (HCV Hepatitis C Virus), który wykryto dopiero w roku 1989. Wirusowe zapalenie wątroby typu C zwane jest także WZW C lub potocznie żółtaczką C.
O wirusie Wirus HCV jest szeroko rozpowszechniony. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na świecie zakażonych jest około 170 milionów ludzi. Szacuje się, że na świecie wykrywanych jest tylko 15 proc. przypadków. Dla porównania "jedynie" 36 milionów osób zakażonych jest HIV (WHO, 2000). Pierwszym krokiem do stwierdzenia, czy dana osoba jest podejrzana o możliwość zakażenia HCV jest wykrycie u niej przeciwciał przeciw temu wirusowi (dodatni wynik badania w kierunku anty-HCV). Jest to podstawa do dalszych badań specjalistycznych. Wynika to z tego, iż pewien odsetek osób z tymi przeciwciałami już nie należy do zakażonych, lecz jest to dowód na to, że ulegli w przeszłości infekcji, która zakończyła się dla nich pomyślnie. Natomiast obecność materiału genetycznego wirusa (HCV RNA) w surowicy wskazuje na aktywne zakażenie oraz możliwość przenoszenia zakażenia i/lub rozwinięcie się przewlekłej choroby wątroby. HCV jest małym (o średnicy 40-60 nm), jednoniciowym organizmem. Ulega szybkim mutacjom. Istnieje w sześciu najważniejszych odmianach zwanych genotypami, oznaczanych numerami od 1 do 6. Identyfikacja genotypu u chorego jest bardzo ważna, ponieważ niektóre odmiany poddają się leczeniu łatwiej niż inne. Oznacza to, że czas leczenia będzie się różnić w zależności od stwierdzonego u danego pacjenta genotypu. Sposoby zakażenia Wirus HCV szerzy się głównie poprzez kontakt z zakażoną krwią oraz rzadziej na drodze kontaktu płciowego. Do zakażenia może dojść: a) w wyniku przetoczenia zakażonej krwi, b) w wyniku bezpośredniego kontaktu uszkodzonej skóry lub śluzówek z zakażoną krwią (używanie tych samych maszynek do golenia, nożyczek, szczoteczek do zębów lub poprzez materiały sanitarne oraz zakrwawioną odzież), c) w sytuacjach medycznych i pozamedycznych, w których stosowany jest niewłaściwie wysterylizowany (wyjałowiony) sprzęt, jak np: * używanie skażonych igieł lub innego sprzętu podczas wykonywania zastrzyków, * przypadkowe skaleczenia związane ze zastosowaniem igieł (dotyczy np. pielęgniarek wykonujących zastrzyki), * zabiegi stosowane w leczeniu stomatologicznym, * wykorzystywania niewłaściwie wysterylizowanego sprzętu do wykonywania tatuaży lub nakłuć związanych z noszeniem kolczyków, d) podczas kontaktów seksualnych tzw. wysokiego ryzyka (często, z wieloma partnerami), które mogą powodować krwawienie lub podczas kontaktów płciowych w czasie menstruacji, e) używania tych samych zakażonych przedmiotów higieny osobistej, f) przeniesienia wirusa z matki na dziecko w okresie okołoporodowym (rzadko), g) możliwe jest także, choć zdarza się rzadko, zakażenie poprzez ugryzienie przez osobę zakażoną W wielu przypadkach sposób zakażenia pozostaje nieznany. Nie można zarazić się poprzez: kichanie, kaszel, pocałunki, używanie tych samych sztućców i talerzy, korzystanie z tej samej łazienki lub toalety czy podczas innych, zwykłych codziennych czynności. Osoba zakażona przestrzegająca podstawowych zasad higieny nie jest źródłem zakażenia wirusem typu C. Objawy Zapalenie wątroby typu C jest często nazywane "cichą chorobą". Wiele osób zakażonych tym wirusem nie ma objawów i nie czuje się źle. Jedynie jedna trzecia zakażonych osób odczuwa jakiekolwiek dolegliwości, które często są miernie nasilone i nie sugerują choroby związanej z wątrobą. Są to najczęściej: bóle mięśniowo-stawowe, osłabienie, nudności, trudności z koncentracją oraz niepokój lub depresja. Objawy stają się wyraźniejsze, gdy u chorego rozwinie się marskość wątroby lub gdy zapalenie wątroby ma ciężki przebieg. Oprócz uczucia znużenia chory może odczuwać: osłabienie siły mięśniowej, pogorszenie apetytu, nudności, zmniejszenie masy ciała, zmianę zabarwienia moczu, świąd skóry. U wielu osób wirusa wykrywa się dopiero wiele lat po zakażeniu, ponieważ przedtem nie zostały przeprowadzone stosowne badania w tym kierunku. Uszkodzenie funkcji wątroby spowodowane wirusowym zapaleniem typu C może postępować bezobjawowo, przez wiele lat i dlatego bardzo ważne jest wczesne jego wykrycie, co daje możliwość nawet całkowitego wyleczenia. Jeśli jednak choroba się rozwija, może w końcu doprowadzić do marskości wątroby, która jest chorobą postępującą. W zaawansowanej marskości jedynym skutecznym sposobem leczenia jest przeszczep tego narządu, co jest metodą ostateczną i może dotyczyć tylko ograniczonej liczby osób. Zaawansowana marskość wątroby powoduje kalectwo wątrobowe, doprowadzając do znacznego skrócenia czasu życia. Nie leczona marskość wątroby może prowadzić do rozwoju raka wątroby. Badania diagnostyczne Nieodpłatnie - tylko ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu. Odpłatnie można wykonać bez skierowania w prywatnych klinikach oraz w laboratoriach specjalistycznych. Szczepienie Nie ma obecnie szczepionki, która pomogłaby uchronić się przed zakażeniem wirusem zapalenia wątroby typu C. Przewiduje się, że taka szczepionka może zostać wynaleziona około 2015 roku. Leczenie Podstawowym i zasadniczym celem terapii w przypadku WZW C jest: * eliminacja wirusa z organizmu, powrót do prawidłowych wartości wyników testów wątroby, zapobieganie marskości i rozwojowi raka wątroby. Znane są liczne przyczyny powodujące nieskuteczność wyeliminowania wirusa siłami natury. Istnieją coraz bardziej skuteczne metody leczenia WZW C. Na rynku są dwa rodzaje leków zarejestrowanych do leczenia przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu C - interferon i rybawiryna. Interferon - jest to naturalne białko wytwarzane w organizmie w celu zwalczania zakażeń powodowanych przez wirusy. Podawanie tego białka w postaci zastrzyków jest sposobem wzmocnienia naturalnej obrony organizmu. Od niedawna dostępne są pegylowane formy interferonu, które wykazują lepszą skuteczność i są podawane tylko raz w tygodniu. Rybawiryna - lek przeciwwirusowy. Są to tabletki albo kapsułki stosowane doustnie dwa razy na dobę. Rybawiryna stosowana w połączeniu z interferonem wzmacnia jego działanie, zwiększając skuteczność leczenia i zmniejszając ryzyko nawrotu choroby. Stosowanie samej rybawiryny nie powoduje eliminacji wirusa. Najlepsze rezultaty uzyskuje się przy zastosowaniu terapii pegylowaną formą interferonu w połączeniu z rybawiryną. Prof. dr hab. med. Jacek Juszczyk
Set as favorite
Bookmark
Email This
Komentarze (82)
![]()
bezradnosc
Napisane przez marcin, 16 marca, 2007
wynik jest pozytywny,wiec postanowilem uciec od najblirzszychi wyjechalem za granice,od 2 lat nie robie nic z moja choroba objawy sa coraz bardziej odczuwalne i czesto sie zle czuje.jestem w obcym kraju nie wiem gdzie mam sie udac i kogo prosic o pomoc.czekam na pomoc.z gory dziekuje. :)
szok
Napisane przez Karolina, 21 marca, 2007
3 lata temu dowiedziałam sie ze jestem chora na WZW C mam teraz 18 lat.Wyniki sa złe, aczkolwiek badanie materiału genetycznego nie jest takie złe.Odczuwam silne bóle wątroby a nawet trzustki,czesto gorączkuje mam nudnosci.Mój lekarz nic nie robi.W roku jest szansa ze zobacze sie z nim 2 razy bo nie ma terminów.Wszystko sie przeciąga,nie dostaje żadnych leków,nie wiem co robić.Bo wszystko co tu przeczytałam dołuje mnie i sie boje.Prosze o kontakt:
1988karola@interia.pl
...
Napisane przez nieznajoma, 23 marca, 2007
właśnie sie dowiedziałm że chyba jestem chora na wzw c... niewiem co robić... czy to jest naprawde straszna choroba?????
ciaza a choroba
Napisane przez agnieszka, 24 marca, 2007
moj maz jest chory i spodziewamy sie dziecka boimy sie ale maz ma dobre wyniki i leczy sie za granica bo w kraju nie ma szans............
witam
Napisane przez Jola , 25 marca, 2007
Szanowni państwo nie jest tak strasznie jak piszecie o tej chorobie -zapytacie skąd wiem ,ano moja bliska osoba z rodziny jest chora od wielu lat ,została zarażona podczas operacji i teraz chodzi dwa razy w roku do lekarza,przestrzega diety jaką zalecił lekarz bardzo dobrze sie czuje ,owszem był problem z dentystą bo żaden nie chciał jej przyjąć gdy powiedziała że jest chora lecz ja wzięłam ogłoszenia i dzwoniąc po gabinetach mówiąc o chorobie znalazłam który ją przyjął(a też już sie poddała i chciała iść się leczyć nie mówiąc nic)tak że proszę nie poddawajcie się nie jest tak strasznie-co mogę dodać ta osoba ma w swym kręgu małe dzieci które rosną i są zdrowe-życzę zdrowia i nie poddawajcie się.
ps.jak chcesz pogadać- to mój meil; jolajolanta1@wp.pl
Chora
Napisane przez Daria, 27 marca, 2007
Mam 16 lat.Od 15 lat jestem chora.Objawy nie następują.Czesto czuje się żle.Byłam leczon inferferonem na razie wszystko jest ok.Boję się dalszych objawów ale jestem dobrej nadzieji.Uważqam że nie powinno się myśleć jak najgorzej jeśli ktoś został zarażony...
HCV
Napisane przez Jagoda, 30 marca, 2007
Mój syn ma 28 lat a prawdopodobnie zaraził się po urodzeniu miał transfuzje krwi. Wirus został wykryty 10 lat temu pół roku był na interferonie przerwany z powodu niskich płytek. Obecnie kontrola co trzy miesiące leki osłonowe na wątrobę wyniki transaminaz podwyższone płytki krwi 60 tysięcy.I czekanie na wynalezienie nowego leku .
Jagoda
komentarz
Napisane przez anna, 03 kwietnia, 2007
artykul rzeczowy, przybliza temat chorotworczosci oraz metod leczenia
Młoda mama
Napisane przez kasia, 06 kwietnia, 2007
Jestem zarażona.Nie wiem jak to się stało.Dowiedziałam się przypadkiem podczas porodu a to miał być najpiękniejszy dzień w moim życiu.Wiem że powinnam się leczyć.Nie mam odwagi iść do lekarza.Moja córka też prawdopodobnie jest chora.Jest pod kontrolą lekarza.A ja coraz gorzej się czuje.Mam24 lata.Chciałam mieć duzo dzieci.Chciałabym żyć normalnie ale świadomość że jestem zagrożeniem dla innych nie daje mi spać po nocach
?
Napisane przez Magda, 10 kwietnia, 2007
dowiedzialam sie dzien po swietach Bożego Narodzenia i wszystko sie zawaliło. jeszcze nie wiem co i jak dokladnie czekam na kolejne badania, ale nadzieja zanika...
HCV
Napisane przez kasia, 11 kwietnia, 2007
Ja dowiedziałam się, że prawdopodobnie jestem chora kiedy byłam oddać krew jako honorowy dawca ,nadal czekam na konkretne wyniki które mają przyjść z laboratorium z warszawy,ale moja iskra nadziei się pali, i głęboko wierze ze nie jestem chora.
wzw
Napisane przez syd, 12 kwietnia, 2007
Wlasnie dzisiaj dowiedzialem sie , ze jestem chory na wzw stan choroby do konca nie jest okreslony ( czekam na wynki )i wiecie co , chyba ktos nas nznaczyl abysmy potraktowali te sytuacje teatralnie dramatyczna , proste , smutne i niewiarygodna wiara, ze wszystko sie ulozy. trzymajmy sie i niech nam dzien przyniesie ciekawe jutro , pozdrawiam wszystkich
zycie
Napisane przez marzena, 02 maja, 2007
mam 18 lat l3 lat lecze sie na chorobe zótaczke typu b teraz mialam robione badania na hcv wynik jest pozytywny boje sie strasznie jak mysle o tym co mnie czeka jak bede zyc
zycie
Napisane przez marzena, 02 maja, 2007
gdy poszlam do szkóly w wieku 6 zostałam za szczepiona po jakis czasie zosala wykryta u mnie zołtaczke tybu b mam 19 lat od 13 lat lecze sie na ta wstrentna chorobe przez 11 lat było wszystko w porzatku od 2 lat wykryto u mnie zótaczke tybu c boje sie o moja przyszłosc nie raz mysle dlaczego to ja czy bede miec własna rodzne
wzw c
Napisane przez madelaine, 03 maja, 2007
wlasnie dowiedzialam sie ze mam HCW dodatnie mam roczne dziecko co mam robic
C
Napisane przez O, 16 maja, 2007
Mam przyjaciela którego znam około 10 lat i kiedy się dowiedziałam że prawdopodobnie ma żółtaczkę typu C złamałam się nawet nie wiem jak mu pomóc a przecież on tego teraz potrzebuje. Czytam jak najwięcej o tej chorobie i staram się rozszerzać moją wiedzę nawet zaczęłam uczyć się opowiadać śmieszne kawały i nic on ma doła....
Dokładnie nie wiadomo czy jest chory akurat na przypadek C ale ma takie objawy: Wymiotuje jest blady ma ciągłe zawroty głowy drętwienie nóg a co gorsze wpada w depresje czasami sam nie wiem co mówi... to jest straszne jak mogę mu pomóc?
hcv ......mialam
Napisane przez Alex, 30 maja, 2007
dwa lata temu dowiedzialam sie ze jestem HCV, swiat mi sie zawalil , ale postanowilam walczyc i nie poddawac sie .Zrobilam badania potwierdzajace ten fakt , czyli PCR i zglosilam sie do przychodni chorob zakaznych. Bylam juz pod opieka lekarza specjalisty.WAlczylam o wykonanie biopsji zeby wiedziec jaki jest moj stan watroby 2gi stopiej zwloknienia. W nastepstwie tego zostalam zakwalifikowana do programu leczenia Interferonem zmodyfikowanym i Rybawiryna.Zrobiono mi rowniez badanie PCR {ilosc wirusa we krwi} oraz Genotyp ( mam 1B ) taki wystepuje w naszym kraju. Na leczenie czekalam rok , juz stracilam wszelka nadzieje ze otrzymam leczenie , chce zaznaczyc ze nie mialam zadnych objawow chorobowych. Czulam sie swietnie - HCV na ogol nie daje objawow za wyjatkiem podwyzszonych wynikow Alat i Aspad . Pod koniec ubieglego roku otrzymalam wiadomosc z Kliniki chorob zakaznych ze mam sie stawic celem podjecia leczenia. I tak zaczela sie moja walka z choroba czyli HCV i z lekami.Bo leki powoduja wiele skutkow ubocznych i z tego nalezy sobie zdac sprawe. W lutym tego roku zrobiono mi ponownie badania PCR na obecnosc wirusa we krwi. Wynik byl cudowny .....bo --------------czyli taki o jakim marzy wielu chorych, jestem szczesliwa ze moja droga po wyboistych sciezkach konczy sie niebawem .Wiem ze sie oplacalo walczyc z choroba i znosic te Depresje Suchosc skory .Sluzowek , nawet wypadanie wlosow maloplytkowosc i inne, bo bylo warto . I mowie to wszystkim zakazonym .....nie poddawajcie sie i nie zalamujcie HCV mozna pokonac i wyleczyc , tylko pytajcie i wlczcie o leczenie . Badzcie nastawieni optymistycznie bo dluga droga przed wami. Zycze powodzenia
brak nadzieji
Napisane przez asia, 13 lipca, 2007
mój tata ma hcv.z początku się leczył ale teraz....tylko pije alkohol...twierdzi ze i tak nie szans.ma marskość,brzuch coraz większy,wczoraj sie dowiedzial ze ma wode w brzuchu.lekarz daje mu najwyżej półtora roku.ja mam maleńkie dzieci,chciałabym żeby pamiętały dziadka...ja swoich nie pamiętam.jestem załamana.
Pozytywne nastawienie
Napisane przez Tomek, 02 sierpnia, 2007
Dowiedziałem się że mam HCV jakieś 2 miesiące temu, przy czym moja wiedza na temat tej choroby była baaaaaardzo błędna. Jakiś czas wcześniej oddawałem krew jako honorowy krwiodawca, i z ciekawości się zapytałem pielęgniarki która mnie obsługiwała -co to jest HCV? Powiedziała mi że to straszna choroba, która "zabija szybciej niż HIV!!!!" Spoko.... "tak tylko pytam" powiedziaŁem. Dwa tygodnie puzniej przyszła poczta z centrum krwiodastwa, informująca mnie o podejżeniu zakażenia wirusem HCV. Łoooooohoohooo.... nogi się po demną ugieły na poważnie. Poszedłem odebrać wyniki badań i dowiedziałem się że żeczywiście wykryto RNA wirusa HCV (czy jakoś tak) wyniki przekazał mi pewien doktor który przez 20 minut rozmowy nawet nie wspomniał że choroba jest uleczalna, mówił tylko "dobrze prosze podpisać tu i tu", "czy podejżewa pan kiedy doszło do zakażenia?", " musi pan stosować diete i zgłosić się do poradni" TYLE.... facet dalej coś do mnie nawijał a ja miałem wrażenie że zaraz zjade z tego krzesła, cały czas byłem w tedy przekonany żę choroba jest śmiertelna i że umre... Przez całe 20 minut nie wyprowadził mnie z błędnego przekonania. Dopiero potem gdy dostałem telefon od ojca dowiedziałem się że choroba jest uleczalna :DDDD... Powiem krutko puki myślałem że jest zle czułem się zle, nawet miałem wrażenie że wątroba mnie boli. Dzisiaj wiem że nastawienie psychiczne jest najważniejsze. Jeżeli przekonamy siebie że jest dobrze a będzie lepiej to damy rade i wygramy. Za 5 dni mam biopsje i określenie genotypu czyli perwsze poważne badania na drodze do zdrowia.
lekarz
Napisane przez tomasz, 13 września, 2007
czy ktos moze mi pomoc,mam mocne postanowienie aby sie leczy jest coraz gorzej ze mna
potrzebuje adres lekarza kogos kto jest dobry tomaszsiem@yahoo.co.uk dziekuje serdecznie za pomoc tomasz
..
Napisane przez anonim, 02 listopada, 2007
a ja mam 15 lat zarazona zostalam 3 lata temu u dentysty...razem z mama. O swojej chorobie powiedzialam tylko jednej osobie bo wiem ze nie bedzie mnie jakos specjalnie traktowac czy litowac sie nade mna:) co kilka miesiecy mam badania krwi jakis rok temu mialam lekka anemie teraz niedawno zrobilam badania niby wszystko Ok ale czuje sie jakos gorzej i czesto odczuwam bol w prawym boku. Da sie z tym zyc;) a i walczcie o swoje my z mama staramy sie o odszkodowanie i krew mnie zalewa jak slysze jak chca cie wykrecic ze to nie przez nich.
Pozdrawiam gorąco ;* trzymajcie sie;)
MAMA
Napisane przez EWA, 03 listopada, 2007
witajcie. moja mama choruje na hcv od 18 lat. od ok. 2 lat jej stan sie pogorszyl. w miedzyczasie zmarla (3lata temu)jej najlepsza przyjaciolka na te sama chorobe hcv, jedno wam powiem wystrzegajcie sie przeszczepu watroby!lekarz w trakcie konsultacji przed przeszczepem ktory zrobil wkoncu cioci powiedzial:lepiej go ( wirusa ) nie ruszac. po przeszczepieniu watroby cioci dane bylo zyc jeszcze niecaly miesiac. wirusowi dano nowa watrobe a on zaczal 5 razy szybciej ja atakowac!!!. boje sie o swoja mame kocham ja i tylko ja mam!.za duzo o tej chorobie wiem!
POMÓŻCIE!!!
Napisane przez Edyta, 24 listopada, 2007
Jestem córką 55 letniego taty który w sierpni b.r. ciężko zachorował. Tata jest a przynajmniej był człowiekiem aktywnym, uprawiającym sport. Nie palił papierosów. Nie nadużywał alkoholu.
Stwierdzono u niego Wirusowe Zapalenie Wątroby typu C i jednocześnie Sarkoidozę. Od sierpnia jego stan bardzo się pogorszył. Dziś ledwo chodzi, nie może oddychać i z trudem przychodzi mu wykonywanie jakichkolwiek czynności. Od trzech tygodni czeka na wynik biopsji. Proszę o informację od ludzi lub instytucji, które mogłyby pomóc przyspieszyć proces leczenia, poradzić co robić czym leczyć. Mój tata od momentu stwierdzenia obu chorób nie dostał żadnych leków, nikt nie próbował go niczym leczyć. Z jednej strony to zrozumiałe, ale z drugiej strony jak można bezczynnie patrzeć jak mój własny ojciec umiera na naszych oczach. Proszę o kontak lub informację na email edyta@for-bi.pl, zgsucheccy@op.pl. Z góry dziękuję za pomoc. Edyta Matusiak
pozytywne mysli
Napisane przez lukasz , 02 grudnia, 2007
chce wam tyko powiedziec ...ze tak jak tu juz wiele osob wspomnialo.., wazne jest pozytywne nastawienie ..., co niewatpliwie jest sprzymierzencem w walce z tym wirusem ...:):0 jestem chory od 6 lat i dopiero teraz dostalem skierownie na biopsie ...i wcale sie nieprzejmuje .., co ma byc to bedzie ...staram sie na wszystko spojrzec z innej perspektywy .., szukac pozytywnych rzeczy w w takich lub podobnych sprawach ...:) taktuje swojego wirusa jak " czlowieka " ktory jest niepozadany we mnie i codzien wstaje i smieje mu sie w twarz ..., i on to czuje ... ze przegra ....heheh :):)pozdrawiam wszystkich odwiedzjacych te strone :):):0
mam hcv,
Napisane przez Krysia, 05 grudnia, 2007
mam hcv, mogę iść na leczenie interferonem i nie wiem czy się decydować. Podobno ma się w trakcie leczenia myśli samobójcze, depresję. Zdecydować się na tak czy nie ?
.
Napisane przez Ola, 09 grudnia, 2007
A mój wójek umarł dzisiaj. Miał od wielu lat te chorobe, ale nikomu nie powiedizał, wiedizała najbliższa rodizna. tj. brat i żona....
Wszystko sie połączyło, markosc wątroby, zółtaczka jak sie okazało potem i wrzody w przewodzie pokarmowym. Z dnia na dzien, tak poprostu odszedł. A wyglądął zawsze dobrze i zawsze młodo i umarł młodo bo przeciez 59 lat... Jest mi przykro, ale wierze w Was i prosze leczcie się i miejscie świadomosc tej choroby- bo to WAS może uchronic. Pozdrawiam 16tolatka
Leczenie?
Napisane przez Michał, 16 grudnia, 2007
dokladnie 2 lata temu dowiedzialem sie jestem chory, jestem po biopsji i określeniu genotypu...Dokładnie 2 dni temu dowiedziałem się ze zostałem zakwalfikowany na leczenie...no własnie niby czuje się dobrze chociaz ostatni czas przyniosł mi dużo zmian zaczołem odczuwa jakieś bóle, duze osłabienie, sennosc...wiec wiem jedno poddam sie temu leczeniu tylko lekarz uprzedził mnie, że wiaze to ze soba rożne komplikacjie ktore zaleza od organizmu....
co ma byc to bedzie...pozdrawiam wszystkich chorych...3majcie sie cieplo i wierzcie w to, że bedzie dobrze...
WAŻNE PYTANIE!!!
Napisane przez XXHarcuXX, 24 grudnia, 2007
dzisiejszego poranka będąc u lekarza dowiedziałem się ,że mam Wirusowe zapalenie wątroby typu C i mam pytanie a mianowicie: ile czasu "życia"teoretycznie daje się osobie,która nie leczy owej choroby? i od czego zależy ten czas? z góry dziękuję za odpisanie..mój mail to harcu88@wp.pl
GLOWA DO GORY
Napisane przez ALEX, 27 grudnia, 2007
Witajcie .....juz kiedys wypowiadalam sie na temat HCV czyli zoltaczki typu C, chce odpowiedziec xxharcu. tak szybko sie nie umiera na te chorobe , ja mialam wirusa i chodzilam z nim nie wiedzac o tym przez 26 lat . Podjelam leczenie interferonem pod koniec 2006 roku i mam swietny wynik bo POKONALAM WIRUSA i jestem zdrowa . Przez te lata bardzo wielkich szkod mi nie wyzadzil wirus. A to jak sie czujemy to zalezy od iloscie samego wirusa w organizmie, wiec nie martw sie ile ci zostalo zycia ,bo bardzo Wiele. Raczej staraj sie o leczenie. NAMAWIAM WSZYSTKICH DO LECZENIA czyli poddania sie kuracji INTERFERONEM I RYBAWIRYNA w polaczeniu. kuracja przynosi znakomite efekty i naprawde jest to w tej chwili jedyny lek. Pamietajcie ze kazdy organizm inaczej toleruje te leki , przy leczeniu trzeba organizm wspomagac witaminami i lekami typowo watrobowymi , vzyli np . Sirimarol lub podobne. Oczywiscie bedzie brak apetytu i maloplytkowosc krwi , ale to naprawde nic takiego. jak by nie bylo jest to chemioterapia domiesniowa . Ale morzna to przejsc spiewajaco. Ludzie w czasie kuracji chodza do pracy , na uczelnie i wszystko gra . Sa lepsze i gorsze dni , ale nie tak by padac. oczywiscie ze moga wypadac wlosy ale nie calkiem na kolano , lecz sie nieco pzerzedza i to nie widocznie. Ja w czasie kuracji jak mialam gorsze dni to bralam ziolowe zwykle dostepne w aptece bez recepty srodki uspakajajace. jezeli ktos chcalby mnie zapytac jeszcze o cos , na temat leczenia ..........to prosze bardzo moj nr GG 7505694
DLA CZEGO JA!!!!!!
Napisane przez AGA, 02 stycznia, 2008
MAM 19 LAT.PRZED SAMYMI ŚWIĘTAMI DOWIEDZIAŁAM SIĘ ZE JESTEM CHORA NA WZW TYPU C. BOJE SIE.
materialy
Napisane przez ewa, 03 stycznia, 2008
witam,na pocztku powiem tylko ze ja nie jestem chora ,ale wspolczueje wszystkim ktorzy choruja na wzw typu c .Wiem co to za choroba bo moj chlopak z ktorym btylam 4 lata byl nia zakazony.Dowiedzial sie w wieku 18 lat,a zostal zarazony jako niemowlak w szpitalu.Dzis mam prosbe do wszystkich ktorzy moga mi pomoc. Otoz jestem na trzecim roku studiow i w tym semestrze mam fizjologie czlowieka.Chcialam prosic o jakies materialy na temat wzw typu c szczegolnie jej wplywu na fizjologie czlowieka.Wiem ze swidomosc spolczenstwa na temat tej choroby jest bardzo mala i chcialam napisac referat na ten temet aby moze choc troche ten temat poszerzyc.Z gory dziekuje za wszelka pomoc i zycze powodzenia w walce z choroba. to moj adres na ktory mozna przeslac pomocne materialy:D ewus-b@o2.pl
Interferon a stosowanie neuroleptyków atypowych
Napisane przez hadri, 03 stycznia, 2008
witam, czy wiadome są może interakcje przy stosowaniu interferonu z neuroleptykami atypowymi, czy można stosować taka terapię. Bardzo proszę o informację
alat
Napisane przez michal, 04 stycznia, 2008
dwa miesiace temu mialem robione wyniku altu i aspat ktor wynosily alat 77 apsat 24 wczoraj mialem robione wyniki jeszcze raz gdzie alat wynosil 133 a aspat 41 dwa tygodnie przed badanami odstawilem antybiotyk czy moge byc chory na zapalenie wirusowe typC ale czy mogie miec nowotwor ?
...
Napisane przez ..., 09 stycznia, 2008
W ubiegłym roku na Mikołaja dostałem prezent... To był list polecony z Centrum Krwiodawstwa. Napisali w nim, że mam się zgłosić po odbiór wyników badania krwi. To się zgłosiłem. No i znaleźli przeciwciała anty-HCV... Nawet nie wiem, po co to piszę... Trzymajcie się ludzie!
Co dalej ?
Napisane przez SMUTNA, 14 stycznia, 2008
w listopadzie ubiegłego roku mój mąż dowiedział się żę ma ŻÓŁTACZKĘ TYPU C,nie wiedzieliśmy co to za choroba dziś już wiemy - jestem przerażona!!! Jeteśmy 2 lata po ślubie, mamy synuśia, długo walczyliśmy o tą miłość, o to aby być razem.Marzyliśmy jeszcze o córuni.I CO..?Nie wiem co dale, mąż udaje że jest silny ale nie jest nam łatwo, szczególnie po tym co już przeszliśmy. TA CHOROBA zburzyła nam nasze plany.Co dalej...........?Wiem będziemy walczyć, musimy dla naszego syna i miłości.
- - - - - -
Napisane przez - - - - - , 21 stycznia, 2008
W tym roku bedę miała 18 lat . . . od 17 lat jestem zarazona. do wieku 10 lat nic nie wiedzialam o tym ze jestem chora. moje czeste wizyty w szpitalach , poradniach mama mi w ogole nie tłumaczyła . kiedy pierwszy raz zrobiono u mnie biobsje zrouzmialam ze musze ją o to zapytac. tak naparawde w tym wieku nie mysli sie - dlaczego? gdy juz sie dowiedzialam, nie wiedzialam co mnie czeka. jedyna nadzieja bylo zakfalifikowanie sie do leczenia interferonem. to ciezka decyzja dla rodzica. moja mama ją podjeła. moje wyniki były malo optymistyczne. zaczełam te leczenie - 3 razy w tygdniu zastrzyki , ktore bardzo bola i codziennie duza ilosc tabletek. i tak przez rok. tak naparwde normalna dawka zastrzyku to bylo 3. moje wyniki byly tragiczne, bylam oslabiona , niskie plytki. zmniejszono mi dawkę do 1,5 . co tydzien mialam badania krwi. bylam wycienczona. mama i lekarze wiedzieli ze to nic dobrego nie wrozy, nawet nie sadzili ze mi sie uda. do konca leczenia mialam wciaz te sama dawkę. uwazano ze jest ona za niska aby zwalczyc wirusa. jednak po roku od zakonczenia terapi mialam badania genetyczne. ujemne. od tego casu minely 3 lata. okres leczenia uwazam za najgorszy w zyciu... mysli samobojcze sa na porzadku dziennym. wiele razy o tym myslalm... do konca nie wierze ze sie wyleczylam - ta choroba wyrzadzila w moim zyciu wiele szkod... przez 3 lata mialam nauczanie indywidulane - mam prawie 3 letnie braki w edukacji. za rok mam maturę a nie wiem jak sobie poradze... nikomu tej choroby inie zycze. i wiem co czuja te osoby... do dzis w glebi serca nienawidze mamy za podjecie tej decyzji... zrozumieja to tylko Ci co to przezyli...
mąż i HCV
Napisane przez Anita, 23 stycznia, 2008
wszystko zaczęło się jakieś 13 lat temu ... właśnie zaczynała sie moja znajomość ze wspaniałym chłopakiem, który jest dziś moim mężem. Przypomina mi się tamten dzień gdy przestraszony pokazał mi wyniki badań z Centrum Krwiodawstwa. Oddawał honorowo krew i po kolejnej wizycie okazało się że nie przyjęli jego krwi ... coś znaleźli. Mąż myślał że to HIV, tak podobnie to wyglądało z HCV (bo jakaś pani nie wyraźnie napisała). Pocieszałam go, że to nie HIV, to napewno nic poważnego .... nie byliśmy niestety świadomi ...
Później mąż zgłosił się do przychodni, gdzie dostał jakieś leki i po jakimś czasie powiedziano mu że jest zdrowy!!!! Świadomość lekarzy w latach 90-tych była aż tak niska ? czy uznali, że nie ma się co martwić o jednego młodego chłopaka, bo takich jak on jest tysiące??? .... i zapomnieliśmy o całej sprawie ..... Pod koniec 2007 r. mąż robił badania. Wyszedł wysoki poziom ALAT i ASPAD. 2 wizyty w przychodni chorób zakaźnych i mąż trafił do szpitala na biopsję wątroby. Z rozmów z innymi chorymi dowiedzieliśmy się, że mieliśmy szczęście, że tak szybko miał biopsję. Później 3 długie tygodnie oczekiwania na wyniki. Chyba nie są za dobre. Grading 3/3/3/4; staging 2. Zgłosił się na oddział dzienny, zapisał w kolejkę oczekujących na leczenie interf rybawiryną. Podobno czeka się 1 rok. Martwię się.... jesteśmy młodymi, 30-letnimi ludźmi, nie mamy dzieci (właśnie zaczęliśmy myśleć o powiększeniu rodziny). Przeraża mnie to wszystko i boję się o męża.
...........
Napisane przez Miśka, 29 stycznia, 2008
Jestem po pierwszym zastrzyku I czuje sie fatalnie ale znam osobe która kończy terepie i jest wyleczona. A więc musicie sie leczyć nie myślecz o że skutki upoczne są nieprzyjemne ja nie jestem urodzona w Polsce I jestem po za domem ( z góry przepraszam za błęgy). Lecz stwierdziłam co to jest jedyna opcja. Tak mówią że czeka się rok ale to nie prawda ja tylko czekałam pół. Ja poszłam do szpitalu na Wolskiej to jest szpital zakażny I wpadłam po mojej Doctor po świętach z czekolatkami pokazać się że jestem w Polsce no i powiedzieć że dodatkowe badania o które się martwiła wyszły OK. A moja Doktur powiedziała ze termin sie bardzo skrócił I że zaczynamy od przyszłego tygodnia. A więc czuje sie żle ale jestem młodą osobą mom 26lat chce mieć dzieci a więc nie miałam innego wyjścia I wy też tak powinnieście myślec.......Ja wam zdradze mały sekrat......Po przez znajomaści poznałam najleprzego w olsce profesora i powiedziam że jak sie nie bede leczyć idelej prowadzic taki sam styl życia (poniewarz bardzo lubię winko) To za 10 15 mogło by mnie nie być już. A wy dopresantki ( którą ja też jestem ) Przy leczeniu jest psychjatra do dyspozycji. AHHHH Rozpisałam się i błęów od groma pewnie narobiłam ale wiem wsystko i lubię pomagać a więc dam wam mój email mp@alphaconsulting.com.pl i Tel. 48 506 178 074 chętnie odpowiem ma wasze pytania no, i może nawiąże nowe znajomości bo jestem poza swoji kranej i mi trochę smutno...
...
Napisane przez Miska, 29 stycznia, 2008
Jestem po pierwszym zastrzyku I czuje się fatalnie ale znam osobie która kończy trepie i jest wyleczona. A więc musicie się leczyć nie myśleć o tym że skutki uboczne są nieprzyjemne ja nie jestem urodzona w Polsce I jestem po za domem ( z góry przepraszam za błędy). Lecz stwierdziłam co to jest jedyna opcja. Tak mówią że czeka się rok ale to nie prawda ja tylko czekałam pół. Ja poszłam do szpitalu na Wolskiej to jest szpital zakaźny I wpadłam po mojej Doctor po świętach z czekoladkami pokazać się że jestem w Polsce no i powiedzieć że dodatkowe badania o które się martwiła wyszły OK. A moja Doktór powiedziała ze termin się bardzo skrócił I że zaczynamy od przyszłego tygodnia. A więc czuje się żle ale jestem młodą osobą mam 26lat chce mieć dzieci a więc nie miałam innego wyjścia I wy też tak powinniście myśleć.......Ja wam zdradzie mały sekret......Po przez znajomości poznałam najlepszego w Polsce profesora i powiedział że jak się nie będę leczyć i dalej prowadzić taki sam styl życia (ponieważ bardzo lubię winko) To za 10 15 mogło by mnie nie być już. A wy depresantki ( którą ja też jestem ) Przy leczeniu jest psychiatra do dyspozycji. AHHHH Rozpisałam się i błędów od groma pewnie narobiłam ale wiem wszystko i lubię pomagać a więc dam wam mój email mp@alphaconsulting.com.pl i Tel. 48 506 178 074 chętnie odpowiem ma wasze pytania no, i morze nawiąże nowe znajomości bo jestem poza swoim krajem i mi trochę smutno...
...
Napisane przez Ania 38, 31 stycznia, 2008
Własnie się dowiedziałam, że mam zap.wątroby typu C - pewnie cały zakład pracy już wie bo informację zostawili z laboratorium na recepcji mojego zakładu pracy (co za głupki). Jestem z wykształcenia pielęgniarką i pracowałam w zawodzie 15 lat więc mogłam się zarazić i w szpitalu podczas pracy i podczas zabiegu operacyjnego jaki przechodziłam 21 lat temu - nie mam pojecia. Nie ma to znaczenia chyba, że w długości czasu który upłynął od zakażenia. Nie mam pojęcia co teraz robić - czy badać całą rodzinę (męża, dzieci), gdzie się zwrócić o pomoc (taka ze mnie pielęgniarka) - szewc bez butów chodzi. A co bedzie jak nie zakwalifikuje się do programu leczenia???. Boże ile pytań i 0 odpowiedzi a przedemną egzaminy w szkole (kurcze jakie to życioe jest skomplikowane) a tak bardzo spieszyło mi się do dorosłości :-(((.
...
Napisane przez iwona , 01 lutego, 2008
jestem zakażona tez wirusem.byłam dializowana przez 9lat,po 2 lub 3 lat przez przypadek dowiedziałam sie ze mam HCV, bo na wiadrze gdzie wkładało sie dializatory itp było napisane inaczej tzn. HCV- a potem HCV tylko w tajemnicy powiedziano ze mam wirusa,tylko tyle. Od 5lat jestem po przeszczepie i dokładnie o HCV wiem z internetu. od niedawna mam komputer. OD tylu lat czułam ze jest źle, starałam sie nie narazić swoich dzieci. Szlag mnie trafia bo ZUS przyznaje mi częściowo zdolna do pracy a boja sie zatrudnić z HCV i po przeszczepie. Zawód mam obuwnik i 48 lat i kawał choroby za sobą.Jednak dializowanie przez tyle lat nie było obojętne dla organizmu,ale nie podaję się nieraz jest mi bardzo ciężko na duszy i na sercu to beczę do oporu ,albo idę na spacer sama.Modlę się codziennie bardzo pomaga .Trzeba cieszyć się tym co mamy teraz i tu na miejscu Wszystkim życzę dużo zdrowia i wiary .
Mój chłopak
Napisane przez Natalka, 07 lutego, 2008
Mój chłopak jest chory na WZW typu C. Wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz planujemy wspólne życie, dzieci... Zaczynam się bać. Nie wiem dokładnie na czym ta choroba polega. Boję się o niego i próbuję przekonać do leczenia, ale on twierdzi, że to nic nie da. jak go przekonać, że jest inaczej...?
glowa do gory
Napisane przez ewelina24, 18 lutego, 2008
Witam co prawda ja nie jestem mchora tylko moj maz...calkiem niedawno okazalo sie ze ma wzw typu c, co gorsze juz od dluzszego czasu byl zarazony...teraz wlasnie rozpoczal leczenie , i co wam wszystkim chce radzic LECZENIE JEST KONIECZNE PODKRESLE KONIECZNE nie mozna tak tego zostawic i czekac z zalozonomi rekami bo tylko pogarszacie stan swojej watroby w przoadku osob ktore nie podjely jeszcze leczenia konieczna jest dieta i ograniczenie spozycia alkoholu/ pod kazda postacia do kompletnego minimum/ co doleczenia chcialam podkreslic ze nie jazdy znosi to tak tragiczne to tylko zalezy od organizmu w koncu kazdy z nas jest inny...wiekszosc ludzi ktorzy przyjmuja leki ma standardowe objawy jak zmeczenie goraczka, zle samopoczucie itp. wazne jest wsparcie chorego podczas okresu leczenia... co wiecej okres przjmowania zastrzykow i lekarst jest zalezny od rodzaju wirusa... moj maz na nasze nieszczescie musi leczyc sie rok leczenie jest bardzo wymagajace tzn co tydzien zaszczy 6 tabletek kazdego dnia i tak przez 12 miesiecy ...poczatkowo wizyty w szpitalu co tydzien / po kolejna dawke lekarst i zaszczykow oraz w celu oddania krwi/ pozniej co dwa tygodnie, nastepnie co miesiac a pozniej co dwa. co wiecej chcialam espomniec u niektorych pacjento robi sie kontrole po 3 miesiacach w ramach sprawdzenia czy leczenie przynosi efekty jesli tak nie jest lekarze szukaj innej drogi...jednak ta decyzja uzaleniona jest od wyniku biopsji... jesli chodzi o pary malzenstwa a dokladnie o kontakty seksualne to zachowajcie duza ostroznoisc tzn.ZAKAZ CIAZY powaznie bo dziecko urodzic sie uposledzone... dityczy to okresu podczas kleczenia oraz pol roku poi odstawieniu lekarstw. coz wiecej moge powiedziec choroba jest okropna i tak na powaznie trzeba sie ciagle kontrolwoac/ co pol roku od zakonczenia leczenia, w przypadku osoby zdrowej zyjacej z chorym raz w roku/...sa porzypadki ze choroba wraca nawet po kilku latach .,. ale nie ma sie o zalamywac tylko LECZYC LECZYC I JESZCZE RAZ LECZYC...lepiej pozniej/ chodz nie radze tego przeciagac/ niz wcale. na samo zakonczenie duzo optymizmu...my zyjemy normalnie ...jak zwylkje mazenstwo...cieszym sie kazdym dniem i wiemy ze przed nami jeszcze wiele wiele wspanialych lat...grunt to pozytywne nastawienie. p.s na leczenie czeka sie w kolejce rok...my nie moglismy tyle czekac dlatego maz po kilku miesiacach od rozpoznania rozpoczal leczenia i bardzo bardzo jestem szczesliwa z tego powodu, spokojniej mnoge wreszcie spac... co wiecej skuteczniejsze metody leczenia wzw typu c sa w usa jednakze w naszy kraju nie przeszy atestu...jesli ktos ma jakies pytania prosze pisac moj numer gg to 10710162 a mail wojtyra5@wp.pl koncze swoj esej-))i zycze wszystkim pokonania choroby.
pytania
Napisane przez Sylwek, 24 lutego, 2008
Witajcie,
mam podejrzenie wzw typu C, czekam na wyniki testu pcr. Chciałbym wiedzieć czy lekarstwa są refundowane z NFZ, czy jest problem z ich zakupieniem. Jak przebiega leczenie? z góry dziękuję za odpowiedzi Sylwek
Damy radę
Napisane przez PabloZiomek, 29 lutego, 2008
WitDzisiaj dowiedziałem się, że mam WZW typu C, mimo wszystko bardzo się nie przejąłem. Wątpie w moje szczęście, dlatego nie nastawiam się na całkowite wyleczenie. Oczywiście leczenie podejme, ale wychodzę z założenia, że nie wszyscy muszą staro umierać. Trzymajcie się, damy radę. Oby...
???
Napisane przez ewka, 12 marca, 2008
hej,gdy miałam 4 lata zachorowałam na białaczkę, w trakcie pobytu w szpitalu zosałam zarażona WZW typu C. Teraz mam 19 lat i ciągle z tym żyję ( nie wiem jak długo). Jedną chorobę pokonałam, myślę że wyczerpałam limit szczęścia i z tym będzie gorzej. Wychodzę z założenia że każdemu płomyk zgaśnie, jakie to ma znaczenie kiedy...
szkoda że bliskich się docenia dopiero wtedy gdy odejdą, no ale musi być ten moment. Trzymajcie się, musimy dać radę nie takie rzeczy się w życiu przechodziło, pozdrawiam:)
W Z W "C"
Napisane przez Damian, 15 marca, 2008
Witam! Mam 22 lata i okolo roku wiem ze jestem nosicielem wzw typ c. Zanim sie dowiedzialem o tym wirusie zle sie czulem tzn. stany podgoraczkowe, oslabienia, depresja. Wczesniej mialem mnostwo sil energi teraz juz jest gorzej... Robilem mnostwo badan i co sie okazywlao ze jestem zdrowy w 100 %, a o nosicelstwie dowiedzialem sie podczac honorowego oddawania krwi. Najgorsze jest to ze czekalem z 9 m-cy zeby wogole dostac sie do specjalisty, chore, ale wkoncu to Polska i polski NFZ. Teraz jestem po biopsji i czekam na wyniki... Jesli bede mogl to podejme sie leczenia, trzeba probowac wszystkiego. Z tego co widze to jest mnostwo ludzi z tym wirusem. Jedno jest pewne nie ma sie co poddawac i myslec czemu ja... W ten sposob tylko sie "dobijamy". Trzeba sie pogodzic z tym i starac sie jakos zyc, choc to nie latwe... Na koniec zycze przede wszystkim zdrowka i wytrwalosci! Pamietajcie, ze inni maja sie jeszcze gorzej od nas i jakos zyja, trzeba walczy!
;)
Napisane przez Karol, 18 marca, 2008
Hejka! Kurcze ludzie ale wy panikujecie, co najmniej tak jakbyście mieli AIDS albo coś gorszego. HCV to nie wyrok śmierci i nikt nie umrze w przeciągu kilkunastu lat od zakażenia. Miliony ludzi na świecie ma tą chorobę i nie padają jak muchy.
Po co te zmartwienia i głupie myśli?? Ja dowiedziałem się w grudniu o moim HCV a biopsja będzie dopiero we wrześniu :D i nie dołuję się tym. Co ma być to będzie. Dołujące jest tylko czytanie waszych komentarzy, że widzicie już światełko w tunelu. Ludzie!!! więcej optymizmu!!! i nie myślcie o tym bo po co?? - co ma być to i tak będzie. Pozdrawiam wszystkich smutasów i zdrówka oczywiście życzę :)
Nie jest tak źle jak wszyscy myślą
Napisane przez Sławek, 19 marca, 2008
Mam 40 lat i jestem chory na HCV. Przed 3 miesiącami przeszedłem leczenie INTEREFERONEM rybawiryna. Moje pierwsze wyniki ALAT 264. Skutki uboczne są do wytrzymania, włosy mi nie wypadły, po zastrzyku byłem trochę zmęczony i może bardziej nerwowy. Poza tym trochę bardziej się męczyłem podczas pracy. Nie bójcie się leczenia nie jest takie straszne. Obecnie ALAT mam 26, za pół roku znowu krew do badania i wtedy będę wiedział czy jestsem wyleczony.
Co to oznacza?
Napisane przez Kuba, 22 kwietnia, 2008
Miałem HCV RNA dodatni, leczyłem sie przez dwa lata interferonem.
Po zakonczeniu leczenia pierwsza wiremia dała wynik ujemny druga również, a natomiast teraz RÓWNIEŻ HCV RNA jest ujemny.. ale ANTY HCV DODATNI co to znaczy? Jestem zarażony wirusem???
Nie bójcie się a walczcie z chorobą
Napisane przez Ania , 30 kwietnia, 2008
Powiem Wam tak:mój ukochany TATA został zarażony HCV około 30 lat temu w szpitalu przy transfuzji krwi dopiero 2 lata temu dowiedzieliśmy się o chorobie...było za pózno...w zeszłym roku Tatus zmarł,a co jest najgorsze...był moja ostatnią osobą z rodziny....GDYBYM WIEDZIAŁA WCZEŚNIEJ WALCZYŁABYM Z CHOROBĄ I PRAWDOPODOBNIE TATA BY ŻYŁ....dlatego nie ma sie czego bać macie szansę wykorzystajcie ją!!!!! Pozdrawiam....
hcv c moja wiara
Napisane przez małgorzata, 20 maja, 2008
ludzie a co ja mam powiedzieć jak mam sztuczną zastawkę serca i 3 lata temu się dowiedziałam że jestem zarażona tym wirusem to był dla mnie szok obecnie biorę leki osłonowe i dzięki Bogu nie jest tak żle ale coś wam powiem moja wiara w Boga daje mi siłę z dnia na dzień i oby tak dalej.Pozdrawiam.
mam pytanie
Napisane przez kacha, 20 maja, 2008
powiedzcie mi jedno mój mąż właśnie dzis rozpoczął leczenie interferonem.ile w przyblizeniu lezy sie w szpitalu?i co bedzie w przypadku gdy organizm nie bedzie tolerował leków? kacha
Wszystko będzie dobrze
Napisane przez Krzysztof, 28 maja, 2008
Jestem chory od ponad 10 lat. W lutym tego roku skończyłem leczenie interferonem. Nie było ta żle. Chciałem Wam napisać że zawsze trzeba walczyc do końca i prosić o to Boga. W sierpniu mam kolejne badania po których będę wiedział czy będę miał powtórzona terapię. Szukajcie zawsze sposobu na leczenie. Jeżeli nie ma u Was, to zawsze gdzieś obok waszego miasta znajdzie się ośrodek w którym można walczyć. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Pozdrawiam wszystkich, którzy walczą i normalnie przy okazji cieszą się życiem.
zarazona WZW C
Napisane przez paulina, 13 czerwca, 2008
Mam 16 lat rok temu zarazilam sie żółtaczka u kosmetyczki poprzez przekłócie pępka od niedawna wiem ze zyje z taka choroba.Mam pytanko czy z taka chorobą można pracowac w zawodzie fryzjera?
...
Napisane przez Aga, 19 czerwca, 2008
Ludzie jak czytam niektóre komentarze to sama sie dołuje!!!mam hcv od ponad roku jest bardzo rozwiniety bo sama do tego doprowadziłam biorąc przez 5 lat narkotyki teraz jestem czysta jeszcze 2 miesiące i interferon!!!myśle ze mi sie uda i to jest najważniejsze nie dopuszczać do siebie złych myśli!!!Każdy ma szanse!!!Pozdrawiam
Mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie... :)
Napisane przez Iwona, 23 czerwca, 2008
mam na imię Iwona i mam 16 lat...o swojej chorobie dowiedziałam się przypadkiem około sześciu lat temu...kiedy u drugiego męża mojej mamy wykryto wirusa, wtedy zrobili badania całej rodzinie i tylko w moim przypadku wynik był pozytywny wtedy nie zdawałam sobie sprawy jak dość poważną chorobą jest żółtaczka...okazało się,że byłam również zarażona (oprócz wirusa typuC) wirusem typuB wątroby, którego sama zwalczyłam...przez około pół roku byłam poddana leczeniu,które miało na celu zwalczyć wirusa typuC niestety nie przyniosło efektów...teraz medycyna jest bezradna wobec mojego przypadku i muszę zaczekać do momentu kiedy ukończę osiemnasty rok życia, wtedy będę mogła zostać poddana nowemu leczeniu...ale to bedzie dopiero za rok a co ze mną będzie to tej pory?? podobno mam jak narazie dobre wyniki i czuję się dobrze... w ogóle staram się nie myśleć o tym, ale niestety w tym okresie jest to trudne, gdyz muszę zdecydować co chcę robić w życiu,jakie studia wybrać...ale okazyje się, że My, którzy jesteśmy zakażeni mamy dość ograniczone możliwości i to mnie niestesty martwi, ponieważ ja nie myślę o tym co chcę robić tylko o tym, co ewentualnie będę mogła...nie mam chłopaka, ponieważ wiem,że będę musiała go uświadomnić o mojej chorobie, a nie jest to łatwe...boję się, że kiedy już spotkam "TEGO" chłopaka to po powiedzeniu mu prawdy zostawi mnie...najbardziej przygnębiają mnie kłótnie z moim straszym bratem, który albo się nie zastanawia nad tym co mówi, albo poprostu tak myśli i często mowi cytuję:"...może wreszcie zdechniesz i będzie spokój..." co oczywiście nawiązuję do mojej choroby... wtedy jest mi naprawdę trudno... :(
miło, że istnieje taka strona na której można powiedzieć wszystko co dotyczy nas przez tę chorobę...bo nie ma to jak zwieżyć się komuś kto jest w podobnej sytuacji...pozdrawiam Was:* i trzymajcie się :)
odpowiedź na zadane pytania...
Napisane przez Iwona, 23 czerwca, 2008
ja kiedy byłam poddana leczeniu pytam na początku dwa tygodnie w szpitalu,aby lekarze mogli stwierdzieć jak zachowa się mój organizm... no i po pierwszej dawce czułam sie okropnie...żle się czułam, miałam gorączkę około 40 stopni... z czasem te objawy były łagodniejsze ale nigdy nie odczuwalne... i co to pracy... nie będziesz mogła pracować w sposób który bezpośrednio wiąże się żywnością, czyli np. jak kasjerka oraz wykluczona jest praca jako fryzjera,kosmetyczki,lekarza no i osoby która zajmuje się w jaki kolwiek sposób ciałem człowieka czyli tatuaż czy przekuwanie ciała...
nie mozna sie poddawac
Napisane przez kamil, 09 lipca, 2008
ja gdy dowiedzialem sie o swojej chorobie zalamalem sie kompletnie. zaczolem pic i to sporo. malo brakowalo a zawalilbym szkole. potem nadzieja. przyznano mi leczenie interferonem. po 12tyg. szok. lek nie dziala.znow sie zalamalem. staram sie wcale nie myslec ze jestem chory.pogodzilem sie juz z tym i zyje pelnia zycia do puki starczy mi sil i zdrowia. szaleje na calego.pozdzrawiam
myśl pozytywnie
Napisane przez danusia, 16 lipca, 2008
Jestem chora ,nie wiem od jak dawna-tego chyba nie wie nikt.Przebyłam nieudaną kurację interferonem.Na razie nie myślę inaczej jak pozytywnie.Większość zakażonych umrze na coś zupełnie innego
,żyję normalnie,pracuję,cieszę się każdym dniem.Przecież będą coraz to nowe metody leczenia.A jeżeli nie...to każdy musi umrzeć.Głowa do góry
Leczenie
Napisane przez Bogusia, 19 lipca, 2008
Witam wszystkich serdecznie.Zostalam zdiagnozowana z wirusem C,genotyp 1. Moje wyniki nie sa az tak zle, ALT 79 i AST 54. Ilosc wirusa ponad 100 000,czyli ponoc na granicy malo/srednio. Za 6 tygodni mam biopsje.Mam 45 lat i prawdopodobnie zarazilam sie przy cesarce 13 lata temu.Nie mam zadnych objawow choroby. USG w normie.Dowiedzialam sie przy rutynowych badaniach,zupelnie przypadkowo.Lekarz zasugerowal leczenie przez rok. Wyjasnil tez dzialanie uboczne. Mam pytanie. Jezeli wyniki biopsji wyjda dobre,czy poddawac sie leczeniu? Jezeli tak,to czy jest to pilne,czy mozna odlozyc na rok,dwa? I jeszcze jedno. Czy dzielanie uboczne lekow pozwoli mi kontynuowac prace naukowa? Czy bede w stanie fizycznie i psychiczne podolac wymogom uczelni? Prosze o rade. Bede bardzo wdzieczna.Zycze wszystkim powodzenia.
Moja mama
Napisane przez Justyna, 26 lipca, 2008
Wlasnie umarla mi mama, byla chora na zoltaczke typu C, nie wiedziala o tej chorobie przez lata, dowiedziala sie dopiero 1.5 roku temu gdy robili jej badania na krew przed operacja wymiany stawu biodrowego. Ponad roku temu miala krwotok, lekarze mowili, ze to z zylakow przelyku spowodowane marskoscia watroby. Czyz to nie ironia losu, moja mama nigdy nie pila alkoholu a ponoc watrobe miala zniszczona tak jak nalogowy alkoholik. Nastepny krwotok byl 2 miesiace pozniej, pom przez ponad rok byl spokoj, az do niedawna, niestety nie przezyla po trzeci krwotoku. Wszyscy sie badalismy, jestesmy zdrowi, ale dopiero teraz zaczynam sie interesowac ta choroba. Mam nadzieje, ze w koncu wynajda jakies lekarstwo.
Jak mu pomóc?
Napisane przez ania:(, 09 sierpnia, 2008
Właśnie przedwczoraj dowiedziałam się.że mój jedyny brat ma tą chorobę.Jak go zobaczyłam to nie wiedziałm co mam mu powiedzieć:(Wiem że był u lekarza ale rok musi poczekać,bo takie są kolejki, przynajmnie j tu u nas- na Warmi i Mazurach.Wiecie jeśli ktoś ma silną wolę to się nie podda,a ja czuję u niego co innego.:(Z tego co mi mówił to został zarażony,w więzieniu a przez co?Te cholerne tatuaże,wiadomo jak to jest:(Mój brat ma teraz 28 lat,rok temu zmarł mu synek,pożył tylko zaledwie miesiąc czasu,i zastanawiam się czy to miało na dziecko wpływ?Ludzie nie z takimi chorobami walczą i radzę wam nie PODDAWAĆ SIĘ:)Z tym możnna żyć>
jak to jest z pracą
Napisane przez karol, 24 sierpnia, 2008
Koleżanka wyżej (Iwona) pisze, że nie można z HCV pracować w wielu zawodach. A to nie prawda!! Byłem niedawno u lekarza i pytałem.
Nie ma żadnego zapisku zakazującego osobom z HCV jakiejkolwiek pracy z ludzmi. Wiem, bo sam jestem sanitariuszem w szpitalu i na codzień mam bezpośredni kontakt z ludźmi i nikt nie ma mi za złe, że tam pracuje. Głowa do góry, trzeba być dobrej myśłi :)
czy na to mozna umzec??
Napisane przez adas, 04 września, 2008
mam 17 lat jestem zarazony i sie boje nie wiem co robic pomocy
pomocy
Napisane przez ANIA, 21 września, 2008
JESTEM ZARAŻONA NIEWIEM JAK SIE ODŻYWIAC POMOŻCIE TO MÓJ E-MAIL ana21@autograf.pl PISZCIE Z GÓRY DZIEKUJE
Do Iwona
Napisane przez Dawid, 29 września, 2008
Hej ! Ja mam 18 lat i dowiedziałem się o wirusie 8 lat temu, jestem po dwóch terapiach, które nie przyniosły efektu :/ Teraz czekam na 3, teraz ma to byc ten nowszy interferon.. Jestem pozytywnie nastawiony :) Nie czuje żadnych objawów tej choroby ( I chwała Bogu! ) Żyje normalnie i na sportowo.. Trenuje wszystko co mozliwe.. (nawet szachy :D ) Iwona.. czytając Twój komentarz stwierdziłem, że mamy wrecz identyczny przypadek, np. mój organizm też zwalczył HBV. 1433498 to mój nr gg.. odezwij się to pogadamy o tej "naszej chorobie" zapraszam też również inne osoby, które mają ochote troszkę porozmawiać. 3majcie się cieplutko i głowa do góry ! :)
Do Wszystkich!
Napisane przez Darek, 26 grudnia, 2008
Pod koniec 1999r.stwierdzili u mnie HCV. Kiedy mój świat się zawalił i wpadłem w załamanie, czułem że jestem coraz bardziej chory. Wygląd mojej osoby mówił sam za siebie. Nawet własna matka mnie nie poznawała na mieście. Cóż starałem się o 2 grupę i rentę, ale były niestety nici z tego. Później odwołanie i to samo. Oznajmiono mi że jestem na tyle zdrowy by iść do pracy. Wtedy wkurzyłem! Załamanie, HCV, wyeliminowałem z głowy. Zacząłem normalnie jeść, bez diety, alkoholu też sobie od czasu do czasu nie odmawiałem, a po prawie 10 latach od wykrycia zrobiłem badanie na obecność przeciwciał anty HCV. Wynik nie wykazał obecności przeciwciał. Do ponownego badania! Pozdrawiam!
...
Napisane przez Odp., 05 stycznia, 2009
Przeciwciała anty-HCV są pamiątką po przebytym zakażeniu. I nawet jeśli się wyleczymy z wirusa, czyli że HCV RNA będzie ujemny, to przeciwciała często są obecne we krwi przez wiele lat a nawet do końca życia.
Dodatkowo powiem, że samo wykrycie przeciwciał anty-HCV nie oznacza od razu zakażenia wirusem. Przy kilku innych chorobach mogą też występować te przeciwciała. Lub może też być tak, że kiedyś organizm zetknął się z wirusem a organizm sam go wyeliminował, lecz niestety rzadko to występuje. Także samo wykrycie przeciwciał anty-HCV nie oznacza jeszcze aktywnego zarażenia. A oznacza jest dodatni wynik testów HCV-RNA.
smierc
Napisane przez bea, 13 stycznia, 2009
moj tata zyl z ta choroba 8 lat. niestety wskutek tej choroby przyplatalo sie wiele chorob(wodobrzusze.marskosc watroby,niedotlenienie mozgu)tego juz organiz niewytrzymal
witam
Napisane przez grześ, 14 stycznia, 2009
Rok temu przy oddawaniu krwi wykryto u mnie anty HCV i HCV RNA ujemny. Po odczytaniu wyników przez lekarza i jakiś drobnych badaniach krwi lekarz stwierdził, że miałem tylko kontakt z wirusem i nic mi nie zagraża. Czy myślicie, że powinieniem powtórzyć badania czy robić biopsję. czuje się bardzo dobrze, chciaż prowadzę bardzo niehigieniczny tryb życia (sporo alkoholu prawie codzienie).
Nie rozumiem skąd ktoś może wiedzieć kiedy się zaraził. Gdyby nie oddawanie krwi o anty ciałach nie wiedziałbym dalej, potencjalnych możliwości jest u mnie co niemiara np.: mnóstwo szczepień w dzieciństwie, dwa drobne zabiegi operacyjne, kilkakrotne wyrywanie zęba, pobieranie krwi do badań okresowych corocznie itp. jest tego wiele. Mam obecni 33 lata teraz zakładanie rękawiczek jest powszchne, jednak wcześniej nie przypominam sobie dentysty w rękawiczkach. Myślę czy badać sie dalej, co sądzicie.
witam
Napisane przez marta, 06 lutego, 2009
nieiwiem jak to jest byc chora na taka chorobe ... ale wiem duzo o tej chorobie dlatego ze moj tata chorowal na nia.... :( i nie zyje juz 9 latek ... co dzien zastanawiam sie czy ja tez bede chora ... czy tez bedzie czekal na mnie taki los... jestem z wami ... wierze w to ze wssytso sie ulozy ze te chorobe przezwyciezycie ...niestetty mojemu tacie sie to nieudalo .. ale walczcie .. bo to podstawa ... pozdrawiam
do grzesia
Napisane przez niespokojny, 09 lutego, 2009
grzesiu, powinieneś się prezbadac jeszcze raz.jestem a własciwie byłem w takiej samej sytuacji co ty - dodatnie antyciała i ujemny hcvrna. okazało się że część wyników może być fałszywie ujemnych-zalezy jakim testem miałes robione badania. ilośc wirusa świadczy o tym kiedy zostaliśmy zarażeni.ja też nie zwracałem uwagi na tryb życia-efekt:wirus szybciej zwłóknia wątrobę gdy pijemy alkohol. zwłaszcza codziennie, nawet w małych ilościach.dzisiaj moja watroba jest w bardzo złym stanie, czekam na wynik biopsji, bardzo boli, nie wiem jak będzie dalej....
Pytanie z prośbą
Napisane przez Magdalena, 12 lutego, 2009
Witam!Mam ogromną prośbę w doradzeniu mi gdzie powinnam się zgłosić oby wykluczyć lub zapobiec nowotworowi, ponieważ jestem bardzo narażona na zachorowalność na nowotwór gdyż pochodzę z rodziny gdzie rak jest dziedziczny i trochę mnie to martwi i nie wiem gdzie powinnam się zgłosić na badania i jakie to powinny być badania???Słyszałam,też że jeśli jakaś osoba jest nosicielem, to osoby z tej rodziny mają prawo wykonać badanie genetyczne bezpłatnie i chciałabym dowiedzieć się czy to prawda?????Bardzo pilnie proszę o odp na mojego e-maila.Pozdrawiam
Witam..
Napisane przez Magda, 05 marca, 2009
Dzisiaj się dowiedziałam że mo przyjacieł jest chory na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Jestem w szoku... Chorobe wykryli kilka lat temu!!! Nic mi nie powiedział wcześniej bo nie wiedział jak zareaguje.. Martwie sie o niego, nie wiem jak mu pomóc i czy w ogóle mogę mu jakos pomóc?? Jest nosicielem tej choroby :(:( Nie wiem czy sie leczy, boje sie zapytać, ale mysle ze tak. Boję sie że go strace.. Czy ta choroba jest naprawde taka ciężka i zła? :(:(:( Byłabym bardzo wdzięczna gdyby mi ktoś odpisał, podaje maila: madzia1718@poczta.onet.pl
Monika
Napisane przez Monika, 25 marca, 2009
Witam.
Czy są inne dostępne środki na przeprowadzenie kuracji,oprócz interferonu i rybawiryny?
coś więcej
Napisane przez Jaga, 03 kwietnia, 2009
Mam 21 lat.Wykryto u mnie wirusowe zapalenie wątroby typu C w wieku 8 lat.W maju mam zacząć leczenie interferonem..Przeglądam tak te str.a szczególnie skutki uboczne ale wszędzie piszą zupełnie odmienne opinie..Chcialabym dowiedziec sie czegos wiecej przed podjęciem leczenia..bardzo się boje i chcem w pewnym sensie byc przygotowana psychicznie na tak znaczacy akt w moim zyciu,ktory moze zmienic moje zycie po zakonczeniu leczenia..proszę o opinie..Co myślicie o leczeniu interferonem ?Kto z was juz to przeszedl i jak to dziala na nasz organizm?Pozdrawiam..
Jak długo czeka się na wyniki badań?
Napisane przez Asia, 06 maja, 2009
Tydzień temu oddałam krew na wykrycie antygenów HCV. Jak długo się na nie czeka? Są mi potrzebne na konsultacje w szpitalu za tydzień i nie wiem czy się wyrobię.
Z góry dziękuję za odpowiedź
boze
Napisane przez Ania, 06 maja, 2009
A po jakim czasie przechodzi na marskość watroby po zapaleniu watroby. MAm znajomego ma 26 lat i juz ma marskosc ??? nie chce mi sie wierzyc :(
Zażalenie do Pana Boga. Napisane przez Karaiby, 09 maja, 2009
Jestem chora na hcv i mam już marskość wątroby.Leczenie interferonem ponoć odpada ze względu na bardzo zły stan wątroby.Lekarze wspominają o przypuszczalnym przeszczepie...zarażono mnie 22 lata temu podczas operacji w szpitalu-nie znali wtedy jeszcze tego wirusa.Czy mam żal?Zażalenie do Pana Boga.
Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta
|


